5 maja dzień po Świętym Florianie, patronie strażaków, do naszej szkoły zawitali strażacy. Nie byli to jednak zwykli strażacy, lecz bohaterowie ratujący ludzi. Kilku z nich brało udział w akcji na Haiti, które 12 stycznia 2010 roku zostało nawiedzone przez potężne trzęsienie ziemi.
Kawalkada czerwonych pojazdów na głośnym sygnale zajechała przed naszą szkołę. Pięciolatkom nawet udało się wsiąść do jednego z nich i zajechać na szkolne boisko. Swoją dzielną, strażacką drużyną dowodził Komendant starszy brygadier Andrzej Wyciszkiewicz, który przedstawił grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą "Łódź" ubraną w żółte kombinezony z polskimi symbolami - flagą i godłem. Do sekcji poszukiwawczej należą również psy ratownicze: Argo, Bilbo, Hato i Macho.
Po zapoznaniu się ze strażakami i ich psami, uczniowie oglądali wnętrza wozów strażackich, ich wyposażenie, elementy strojów. Mogli usiąść za kierownicami samochodów, włączyć sygnał, nadać komunikat przez krótkofalówkę, założyć kask, wspiąć się na dach największego z wozów czy obejrzeć boksy psów - ratotowników.
Później szkolne boisko stało się terenem popisowego pokazu psich możliwości. Ogromne psy wdrapywały się po drabinkach, biegały po mostku, zjeżdżały ze zjeżdżalni, skakały przez przeszkody, wchodziły na ruchomy, łańcuchowy tor przeszkód, wykonywały posłusznie wszystkie komendy swoich opiekunów strażaków.
Począwszy od najmłodszych 3-latków z przedszkola a skończywszy na szóstoklasistach, a nawet nauczycielach, wszyscy byli zafascynowani i zachwyceni pokazem psów. Były to widowiskowe, wręcz - cyrkowe akrobacje!
Ale to nie był koniec... Potem psy zaprezentowały swój największy atut czyli węch. Szukały ukrytych dzieci oraz ubrań. Szybko i bez problemu odnalazły ukrytych ochotników (nawiasem mówiąc każdy ze 184 uczniów był chętny, aby ukryć się przed psem, który go odnajdzie!) i pokazały swe umiejętności potrzebne podczas szukania i ratowania zaginionych.
Kolejny punkt programu stanowiło opowiadanie Dowódcy Specjalistycznej Grupy Poszukiwawczej Łódź brygadiera Makarego Szulca o akcji na Haiti, połączone z prezentacją zdjęć. Oto jego wypowiedź:
"Cały czas śledziliśmy w mediach to, co się tam dzieje. Jednak, gdy dotarliśmy na miejsce nastąpiło zderzenie z tamtejszą rzeczywistością. Przekazy telewizyjne, relacje radiowe nie odzwierciedlały bezmiaru tej tragedii. Pierwsze na co zwróciliśmy uwagę, to panujący odrażający zapach, pochodzący nie tylko od rozkładających się zwłok, ale także spowodowany niskim poziomem higieny w tym kraju. Mnóstwo śmieci na ulicach, gnijące odpady, ścieki i brak kanalizacji, a w tym wszystkim ludzie, którzy przeżyli ogromną tragedię i pozostali bez podstawowych środków do życia, jak chociażby woda i pokarm. Zbyt mały zasób służb, powodował, że nie nadążano z wywożeniem zwłok, które wyciągnięte przez mieszkańców spod gruzów leżały na poboczach dróg. Mimo to życie toczyło się dalej. Ludzie o beznamiętnym wzroku wyglądali jakby oswoili się z tragiczną rzeczywistością. Jedynie dzieci się uśmiechały, szczególnie gdy otrzymywały od nas jakiś podarunek. Nie zdawały sobie sprawy z tragedii, jaka spotkała ich kraj."
Uczniowie z koła dziennikarskiego przed spotkaniem wykonali tematyczny plakat, szukali informacji o akcji na Haiti, rozmawiali o tym podczas lekcji wychowawczych i przygotowali mnóstwo pytań do strażaków.
Spotkanie bardzo się wszystkim podobało, dostarczyło uczniom wielu wrażeń i informacji i wiadomości, które na długo zostaną w ich pamięci. |